wtorek, 14 października 2014

Rozdział 3

Słońce chowało się powoli za horyzontem. Okno było otwarte. Podeszła do niego i je zamknęłam. Jestem szczęśliwa jak nigdy. Może nawet bardziej, niż wtedy, kiedy różowe usta dotykały moich, kiedy zielone oczy...

NIE!

Dlaczego o nim myślę? Dlaczego myślę o tym całym Harry'm Stylesie?

Och, i jeszcze pamiętam jego nazwisko? Jakim cudem? Powinnam go nie pamiętać, ponieważ i tak nie miałam zamiaru się z nim zaprzyjaźniać, rozmawiać i wpadać na jego ciało. Był zwykłym chłopakiem z chamską naturą.

Ale było coś, co sprawiało, że chciałam zadawać sobie pytania na jego temat. Chciałam widzieć jego wredny uśmiech na diabelnie doskonałej twarzy.

Zanim zdążyłam spojrzeć własnym, realnym okiem na to co działo się w realnym świecie, było już całkowicie ciemno. Kraina rozmyśleń odeszła ode mnie. Ubrana jedynie w workowate spodnie, oraz niezbyt wąską koszulkę, wyglądającą, jak te od mężczyzn kładących tynk usiadłam na łóżku patrząc przez okno. Moja żałosna postawa i wygląd nie liczyły się bardzo dla mnie nigdy, a teraz tym bardziej.

Lampy oświetlały ulicę, co dawało mi możliwości sięgnięcia wzrokiem o wiele dalej. Park, który znajduje się niedaleko, był ciemniejszy niż zwykle, wyglądał ponuro. Okropnie. I nawet bałam się na niego spojrzeć.

Czy nie powinnam opuścić tego domu? Ale co zrobię wybiegając na ulicę? Gdzie się podzieję? Byłam pewna, że Niall będzie miał mi to za złe.

Zaryzykuje.

Zagryzłam wargę. Tak, powinnam zaryzykować.

Przyciągnęłam kolana pod brodę, aby chwile później rozprostować nogi i zejść z łóżka. Musiałam wyjść. Zgarnęłam z krzesła sweterek, który naciągnęłam przez głowę na ramiona i wcisnęłam stopy w wygodne trampki. Nie potrzebowałam się stroić, nie chciałam się czesać. Nie było na to czasu.

Wyszłam z domu szybciej, niż podejrzewałam.

-Jasna cholera!- zawołałam z rozpaczą, gdy deszcz lunął z nieba. Z każdą kolejną sekundą krople spadały coraz szybciej. Szłam bokiem, po chodniku. Nie miałam za dużo szczęścia, ponieważ Eleanor zauważyła, że wyszłam z domu.

-Summer wracaj!- usłyszałam jej krzyk z dala.

Przyśpieszyłam kroku. Słyszałam jak mnie woła ale nie zwracałam na to uwagi. W końcu przestała  i wróciła do środka budynku.

Powstrzymałam kolejne napływy myśli skręcając automatycznie w prawą stronę. Nie miałam pojęcia o tym gdzie szłam , ale szłam. Moje nogi wykonywały cała pracę, nawet nie zastanawiałam się nad niczym innym, jak Niallem i resztą. Co teraz robią? Czy są wściekli na mnie? Czy szukają mnie?

Dziesięć minut później zatrzymałam się przed parkiem. Jak to możliwe, że się tu znalazłam? Weszłam po kamiennym chodniku w głąb parku.

Stanęłam na środku parku próbując znaleźć powód, dla którego przyszłam w to miejsce. To okropne, ciemne miejsce. Jenak powodu nie było, znalazłam się tu, ponieważ tak chciało moje zryte wnętrze. Powinnam zawrócić, wyjść i pójść do domu Nialla.

Światło księżyca wpadało przez nisko umieszczone drzewa, oświetlając ponury park. Przeszłam szybko  dróżką, lecz zatrzymałam się, kiedy zauważyłam cień. Cień człowieka. O mój boże.

Morderca.

Zabójca.

Pedofil.

Gwałciciel.

Duch.

A może moja wyobraźnia?

Cień poruszył się, a ja struchlałam, gdy zauważyłam, że on zbliża się do mnie. Zagryzłam wnętrze policzka i z kompletną paniką odwróciłam się i zaczęłam biec w szaleńczym tempie. Gdzie to wyjście? Przez strach płynący teraz wraz z krwią ominęłam wyjście z parku. Do cholery! Nie odwracałam się nawet do tyłu, myślałam, że zwariuję ze strachu. Ta scena była jak z najgorszego horroru.

-No kurwa mać! Summer!-usłyszałam głośne warknięcie, kiedy upadłam na mokrą trawę.

Harry. Ten pieprzony cham. Co robił tutaj o tak późnej godzinie? Gdy go spotkałam, poczułam się bezpieczna.

-Co ty odpierdalasz?- jego głos był jak zwykle szorstki.- Czemu uciekasz z domu? Nie dość, że mieszkasz z nami i nic nie robisz to odwalasz jakieś szopki.-rzucił zanim podszedł do mnie.

Jak on mógł się tak w stosunku do mnie zachowywać? Sama wyniosłabym się z tego domu. Gdyby tylko wiedział, że to nie takie proste, może spojrzałby na to inaczej. Tak czy siak, nie miałam zamiaru mu powiedzieć o niczym.

Harry przyglądał mi się, a ja poczułam wzrastające we mnie napięcie.

-Właśnie o to chodzi Harry.- krzyknęłam.

Nie widziałam jego twarzy zbyt dokładnie, ale światło księżycowe było na tyle silne, abym stwierdziła, że jego oczy wyglądały na całkowicie przepełnione żalem. Przełknęłam ślinę.

- Ja tylko...

Nie zostawiaj mnie samej.

-Ja...

Bo się boję.

-Nie ważne.- wydusiłam.

Harry uśmiechnął się do mnie i usiadł obok mnie na trawie.

- Wiem, co przeżyłaś przez ten rok.- powiedział pochylając głowę.- Boisz się komuś zaufać, ale nie chcesz zostać sama. No cóż, życie daję nam czasami w kość ale staramy się żyć dalej.

-Wyobraź sobie,że wcale się nie boje.- powiedziałam.

-Więc zaufaj mi i reszcie.- jego zielone oczy zaiskrzyły, a ja poczułam jak mój żołądek się skręca w niepewności.


Spojrzałam w jego oczy. Dlaczego oczekiwał ode mnie, że zaufam mu skoro go nie znam?

- To zabawne. Boisz się zaufać.-uśmiech nie znikał z jego twarzy, kiedy słowa wypłynęły z jego ust. Wstał a później odwrócił się i zostawił mnie samą .

-Gdzie idziesz?- krzyknęłam za Harrym.

-A co robi się w nocy? Idę spać.- prychnął nawet się nie odwracając, ale wciąż idąc przed siebie.

-Spać? Do domu?.- zapytałam zanim zdążyłam się powstrzymać.

-Summer, do cholery jasnej, a gdzie?- wydawał się być rozdrażniony w tym momencie.

-Ja.... znaczy... mam tu zostać sama...?- coś sprawiło, że zadrgnęłam na słowo "sama".

-A czy to ja, przepraszam bardzo.- odwrócił się w moją stronę zatrzymując się.- Kazałem Ci tutaj przychodzić? Nawet nie mam pojęcia dlaczego się tu szwendasz!- jego lśniące, zielone oczy zatrzymały się na moich, gdy odwrócił głowę w rozdrażnieniu.

Podobnie jak ja nie wiedziałam jakim cudem on się tu znalazł. Szpiegował mnie? Nie łatwo było określić pierwszeństwo, ponieważ nie miałam szczerze pojęcia, kto znalazł się w tym miejscu pierwszy. Postanowiłam jednak odstawić to na bok. Siedziałam cicho wpatrując się w chłopaka, a on gdy zauważył, że nie wiem co mu odpowiedzieć, po prostu podszedł do mnie.

- Idziesz?- zapytał zachrypniętym głosem i wyciągnął rękę w moją stronę. Kiwnęłam głową i podołam mu moją mała dłoń.  Bałam się ciemności. Moja głowa non stop odwracała się w lewo i w prawo lustrując uważnie i z strachem park. Mój oddech przyśpieszył.

-Summer, spokojnie.- chwycił mnie za nadgarstek i powstrzymał od dalszej drogi.- Przy mnie jesteś bezpieczna.-mruknął.


***


Obudziły mnie promienie słońca muskające mój policzek. Byłam zaplątana w pościel i bardzo niewyspana. Mój organizm jednak przyzwyczaił się do tego że zażywałam małej dawki snu, to było normalne. Tylko tym razem nie wyspałam się najprawdopodobniej przez mój niepokojący, męczący i długi sen.

Zeszłam z łóżka zastanawiając się czy naprawdę zejść na parter domu, ponieważ nie chciałam pytań od reszty i długiego wykładu od Niall'a. Wzięłam prysznic,ubrałam ciemnozielony sweter i opuściła pokój.
Moje dłonie powędrowały do kieszeni spodni i schowały się tam bardzo głęboko.

-...nie wiem co się z nią dzieję.- usłyszałam głos Niall'a dochodzący z kuchni.

Zatrzymałam się.

-Niall ona przeżyła więcej niż my wszyscy. Nie łatwo jest od razu zapomnieć o przeszłości.- Daniellle wydawała się bardzo spokojna.

Rozmawiają o mnie.

-Zachowuję się jak dziecko.- skomentował Niall.

Zmarszczyłam brwi.

Nagle poczułam ciepły oddech i nos na policzku. Zielone jak wiosenne liście oczy wpatrywały się we mnie.

- Co robisz?- szepnął chłopak.

Uciszyłam go i wskazałam palcem na kuchnie.

-Po części popieram Niall'a. Summer powinna skończyć się użalać nad sobą. Powinna znaleźć też pracę a nie siedzi na waszym utrzymaniu- skomentowała Cara.

Była wredna. Cholernie, cholernie wredna.

-Suka.- usłyszałam nad swoją głową mruknięcie Harry'ego.

-Nikt Cie nie pyta o zdanie Cara.- powiedziała Perrie. Te dziewczyny nie przepadają za sobą. Daje się to odczuć.

 Rozmowa w pomieszczeniu została przerwana przez Harry'ego, który wszedł pierwszy do kuchni. Poszłam w jego ślady.

- Summer!- krzyknęła radośnie Cara.

Idiotka.

Zielone oczy uważnie mi się przyglądały.

-Jesteś idiotką czy tylko udajesz?- zapytał z zgrzytem Harry Carę.

-Harry.- ostrzegł Niall.

-Summer wszystko słyszała nie musicie udawać.- powiedział rozdrażniony i kiwnął głową w moim kierunku.

Przez chwilę patrzyłam na wszystkich w kuchni. Lecz mój wzrok zatrzymał się na Harry'm, który opierał się o blat. Jego głowa była delikatnie przekrzywiona świadcząc o zainteresowaniu, jakim darzył moją osobę, a być może znudzeniu. Miał odsłoniętą szyję przez niedopiętą koszulę w kratkę. Włosy były niedbale ułożone i poskręcane po bokach w słodkie loczki. Oczy z kompletną obojętnością wpatrywały się we mnie. Jego usta były starannie wykrojone, równe, różowe i zwilżone wcześniej przez jego język. Miał szeroki nos, którym wcześniej dotykał mojego policzka.

Cholera, przyglądam mu się.

-Pewnie jesteś głodna. Siadaj.- usłyszałam łagodny ton głosu Danielle.

Kiwnęłam nieśmiało głową i usiadłam na wysokim krześle barowym. Moje nogi zwisały, nie dotykając ziemi. Danielle postawiła mi przed nosem kanapki, które zaczęłam powoli jeść.


***


-Mam zamiar poszukać pracy.- mój głos drżał.

-Nie, nie masz. Przyjechałaś tutaj, żeby zacząć nowe życie.- powiedział Niall.

-Chce znaleźć pracę. Nie mogę siedzieć cały czas na waszym utrzymaniu.- warknęłam z irytacją i jednocześnie zażenowaniem.

-Pomogę Ci.- powiedział Harry podkreślając wszystkie słowa. 

-Dziękuję.- powiedziałam bezgłośnie.

Wstałam z kanapy i ruszyłam na korytarz ubrać moje trampki na stopy. Razem z chłopakiem wyszliśmy z budynku. Pozwoliłam, aby dłoń Harry'ego oplotła moją talię. Otwarł przede mną drzwi samochodowe. Wsiadłam posłusznie na siedzenie z przodu, tuż obok miejsca dla kierowcy. Chłopak zamknął za mną drzwi, po czym wsiadł obok mnie i odpalił silnik.

-Dlaczego mi pomagasz?- podniosłam jedną brew.

-Chce, żebyś mi zaufała.- powiedział nieco mrocznym tonem.

-Czemu?- zapytałam.

-Summer, nie zadawaj głupich pytań.-uśmiechnął się krzywo. Skrzywiłam usta.

***


-Summer.- zachrypnięty głos sprawił, że rozbudziłam się z krótkiej drzemki, którą zafundowałam sobie w drodze powrotnej.

 Miałam ochotę nakrzyczeć na Harry'ego za to co zrobił, jednak nie miałam siły. Harry podniósł mnie do góry trzymając jedną rękę na plechach, a drugą w zgięciu kolan. Asekuracyjnie zawinęłam ręce na karku chłopaka, a twarz schowałam w zagłębienie jego szyi. Był silny, a ja ufałam jego sile. Nogą zamknął drzwi od samochodu i ruszył w stronę domu.


-Śpi?- zapytała Danielle, gdy chłopak przekroczył próg domu.

-Tak, pójdę ją zanieść.- powiedział cicho zielonooki.

Czułam jak Harry przemierza schody i kieruję się do pokoju, w którym spałam. Położył mnie na miękkim materacu. Zdjął moje trampki, które rzucił na ziemie i przykrył mnie kołdrą. Złożył mi pocałunek na czole i wyszedł zamykając delikatnie drzwi.

~~~~~~~
Jest i rozdział 3 :) Ta piosenka pomagała mi przy pisaniu tego rozdziału <3


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz